Winamp wrócił! To czas wrócić do słuchania MP3!

Winamp wrócił! To czas wrócić do słuchania MP3!

Niegdyś Winamp był praktycznie programem obowiązkowym do lokalnego odtwarzania muzyki. Był nieporównywalnie lepszy od domyślnego Windows Media Player. Nie miał też faktycznej konkurencji, głównie za sprawą niezliczonych dostępnych skinów.

Wszystko jednak zmieniło się wraz z rokiem 2013, kiedy to prace nad programem zostały zaniechane.  Dokładnie 20 listopada tego roku AOL, czyli firma, która była w posiadaniu programu Winamp, zdecydowała o zaprzestaniu rozwijania tego programu. W tamtym czasie usługi streamingowe takie jak Spotify dopiero stawiały pierwsze kroki dążące do światowej dominacji.

Reklama

Niemniej jednak trzeba tutaj napisać wprost, że Spotify w czasie od 2011 do 2013 roku zbudowało ogromną bazę użytkowników. Z zaledwie jednego miliona aktywnych użytkowników do 24 milionów, w tym 6 milionów płacących comiesięczną subskrypcję, to niezwykle dobry wynik! Najpewniej AOL był doskonale świadom tej rosnącej dominacji i nie widział sensu w dalszym rozwoju programu Winamp, który nie ma co ukrywać już w tamtym czasie był delikatnie przestarzały.

Nowy, stary Winamp

Pod koniec 2013 roku oficjalna strona projektu miała zostać wygaszona. Tak się jednak nie stało, już na początku 2014 roku ogłoszono, że kilka marek spod skrzydeł AOL przechodzi w ręce firmy Radionomy. Wśród nich był między innymi Winamp, który cały czas był utrzymywany przy życiu. Potem przez cztery lata o projekcie było cicho, aż do 18 października 2018. Tamtego dnia ukazała się odświeżona wersja beta 5.8.

Głównymi zmianami było przepisanie kodu z myślą o najnowszych systemach Windows, a konkretniej 8.1 oraz lubianej przez wielu 10. Do tego wprowadził on wszystkie opcje, które dostępne były w wariancie Pro całkowicie za darmo dla wszystkich. Wtedy też twórcy zapowiedzieli, że to nie koniec wsparcia dla legendarnego już Winampa. Na kolejną aktualizację przyszło nam czekać równie długo, bo blisko cztery kolejne lata.

W 2022 roku, dokładnie 26 lipca, światło dzienne ujrzała najnowsza wersja programu, czyli Winamp 5.9 RC1 Build 5999. Skomplikowana nazwa wynika najpewniej faktu, że jest to wersja beta, a nie pełnoprawne wydanie dla mas. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by pobrać taką wersję programu Winamp i poczuć nostalgię sprzed lat.  

Wskrzeszony po raz drugi?

Zmian, których doczekał się Winamp na przestrzeni kolejnych czterech długich lat, pomimo oczekiwań, jest stosunkowo niewiele. Twórcy znów pracowali przede wszystkim nad przystosowaniem programu do nowych wersji systemu oraz nad aktualizacją wymaganych bibliotek. Jeżeli spodziewaliście się wielkich zmian w interfejsie czy nowoczesnych funkcji, to niestety będę musiał Was zawieść.

Najnowszy Winamp to praktycznie ten sam program co ponad 10 lat temu. Z tak samo topornym interfejsem, wsparciem dla tysięcy skórek czy ogromnymi możliwościami dostosowania. Co ciekawe wiele tysięcy skórek sprzed lat wciąż jest dostępnych. Zebrano je w formie wirtualnego muzeum, które dostępne jest na tej stronie.

Reklama

Za mało, za późno

Pobierając najnowszą wersję Winampa, nie będę ukrywał, że liczyłem na nostalgiczną podróż do czasów Windowsa XP i pobierania słabej jakości plików MP3 z wątpliwej legalności stron internetowych czy programów P2P. Niestety jak to bywa z nostalgicznymi powrotami do miejsc, które nie zmieniły się przez lata wniosek jest zawsze ten sam – nowe pod wieloma względami jest po prostu lepsze.

Nie mam tutaj na myśli nawet aplikacji-usług jak Spotify, YouTube Music czy choćby Tidal. One zmieniły sposób w jaki słuchamy muzyki. Jednak wciąż są ludzie, którzy nie uważają streamingu za pełnoprawną alternatywę. Osobiście do nich należę, ale na co dzień używam programu FooBar2000. Pod względem interfejsu można powiedzieć, że jest jeszcze bardziej toporny niż Winamp, ale mimo tego ma nad nim jedną zasadniczą przewagę.

Mam tutaj na myśli wsparcie. Winamp w ciągu ostatnich 8 lat doczekał się dwóch aktualizacji i to w wersji beta. W zasadzie mogę się tutaj pokusić o stwierdzenie, że został wręcz dwukrotnie wskrzeszony z martwych. Z kolei FooBar czy też konkurencyjny JetAudio były aktualizowane kilkanaście razy. Wprowadziły przy tym funkcje, które umożliwiają działanie nie tylko na nowych wersjach systemu, ale i z najnowszymi plikami czy bibliotekami.

FooBar2000

Winamp przy tym wygląda jak projekt, który jest jedynie utrzymywany przy życiu przez zespół entuzjastów, którzy nie chcą, by ich ulubiony odtwarzacz odszedł w zapomnienie. Największą siłą omawianego programu jest jego nostalgia oraz ogromna baza skórek, które mimo wielu lat na karku wciąż działają i potrafią odmienić wygląd tego legendarnego odtwarzacza. Jednak moim zdaniem to zdecydowanie za mało, szczególnie, że czasy kiczowatych interfejsów z Avril Lavigne odeszły, mam nadzieję, bezpowrotnie. 

Jeżeli wy też chcecie poczuć trochę nostalgii, to najnowszą wersję możecie pobrać stąd.

ŹRÓDŁA: Wikipedia #1, #2, #3, Winamp Skin Museum, Winamp Forum

Dzwoneczek

Bądź na bieżąco! 

Włączenie powiadomień wiąże się z przekazaniem anonimowych danych zewnętrznemu usługodawcy. Więcej informacji

Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wpisane wyżej dane oraz Twój adres IP zostaną przesłane do serwisu Akismet w celu ochrony przed spamem. Więcej informacji

  • Jakoś ja mam skojarzenia z zajebistymi skórkami z tamtych czasów. Chodzi po pierwsze o skórki odzwierciedlające w jakiś sposób sprzęt Hi-Fi. To robili… „mistrzowie”, jeśli chodzi o dopracowywanie szczegółów. Odwzorowanie realności powierzchni (metalowe, szczotkowany metal, plastikowe), pokręteł przycisków (które się ruszały/animowały), wyświetlaczy.
    To byli niczym japońscy mistrzowie, którzy doprowadzają szczegóły do perfekcji.

    Ta „współczesna grafika” (ogólnie, nie chodzi mi o interfejsy oprogramowania, ale też strony www) — jest prymitywnie płaska, dwuwymiarowa, mdła. Ci graficy nie mają 'kunsztu’ i umiejętności. Ograniczają się do ogólnego projektowania. Nie mają „fachu w łapie”. Tamci graficy byli jak… zegarmistrze. Możesz sobie wymyślać cuda wianki, ale potem jeszcze musisz mieć „umiejętność w łapie”, żeby to zrealizować.
    Ci bieżący nie mają tych umiejętności, dlatego 'uprszaczają’ i idą na łatwiznę — płaskie, proste, mdłe — usprawiedliwiając się „czytelnością”.

    Zresztą, ostatnio myślałem, że się udławię ze śmiechu jak jakiś gostek od srajfonów, pokazuje kolejny model i mówi „bardzo ciekawy oryginalny design” CO!? GOŚCIU, TO JEST KOLEJNY PROSTOKĄT!!!! NIC WIĘCEJ!
    A ten bełkocze o oryginalności, ciekawym desingnie! A wystarczy spojrzeć na jakieś archiwum/galerie starszych telefonów komórkowych. TAM NAPRAWDĘ MOŻNA BYŁY SIĘ CZYMŚ WYRÓŻNIĆ. Różne kształty, różne pomysły na to gdzie dać klawiaturę. Z klapką, wysuwane…

    Ale wracając do winampa — drugi typ skórek, to te prezentujące stylistykę jakiegoś urządzenia… z przyszłości. Cyberpunk, steampunk, hi-tech, stylistyki na Obcego Gigera.
    To są dla mnie dzieła sztuki! Oprócz kunsztu w łapie, dbałości o szczegóły, to jeszcze zaprojektowanie całości w spójny, funkcjonalny obiekt, wykorzystując daną stylistykę.
    DZIEŁA SZTUKI! Po prostu można się wciągnąć siedząc i analizując ile tam jest różnych szczegółów, kształtów, co się z czym łączy, co z czego wychodzi, zachodzi — i ktoś to wszystko ogarnął na tyle, że funkcjonalnie to się „trzyma kupy”.

    Pod koniec ery winampa, pamiętam domówki, włączało się wtedy skórkę winampa, która udaje całą wieżę Hi-Fi 🙂 Z kolumnami, które można było ustawić w różnych miejscach pulpitu 🙂 Wskaźnikami UV. A WSZYSTKO ŻYŁO! Głośniki w kolumnach skakały, wskazówki wskaźników UV skakały, kasety w magnetofonie się obracały. ROZKOSZ 🙂

    I wciąż mam pełno mp3. Wciąż robię PLAYLISTY z lokalnych plików. Przygotowuję playlisty na wycieczki (do samochodu) i przerzucam na „gwizdek” USB. Z tym samym gwizdkiem idę na domówkę. Bo gardzę uzależnieniem się od sieci. Od tego czy w danej chwili będzie w sieci to co chcę czy nie. Czy znajdę czy usuną albo już nieudostępniają. Mam U SIEBIE i nie jestem od niczego zależny. Jak mi się nie spodoba, albo będę miał kryzys to nie będę płacił abonamentu za internet — A WCIĄŻ BĘDĘ MIAŁ WSZYSTKO I BĘDĘ TO SOBIE PUSZCZAŁ KIEDY CHCĘ I ILE CHCĘ.

  • Bez przesady. Winamp ma niezłe wtyczki i to na nich opiera się cała filozofia. Wysmienite DSP i wiele wtyczek wejścia i wyjścia. Teraz obsługuje 24 bity i na karcie Prodigy bije foobara jakością, No i zarządzenie kilkudziesięcioma tysiącami utworów jest bardzo łatwe i działa szybko. Przerabiałem już wszystkie odtwarzacze i żaden nie działał tak dobrze jak winamp. We wtyczkach siła.