Elegancja, która nie zbiera odcisków
Gdy po raz pierwszy wyjęłam z pudełka Honora Magic8 Lite, moją uwagę natychmiast przykuł tył obudowy. Telefon nie jest ultra lekki, ale nie należy też do ciężkich – w dłoni sprawia wrażenie solidnego i idealnie wyważonego.
Wariant Forest Green to prawdziwy kameleon: matowe wykończenie mieni się subtelnie na zielono i biało, co w połączeniu z aluminiową ramką daje niezwykle luksusowy efekt. Co jednak najważniejsze w codziennym użytkowaniu, materiały te praktycznie w ogóle nie zbierają odcisków palców. Najmocniejszym akcentem stylistycznym jest wyspa aparatów w kształcie charakterystycznego „donuta”, ozdobiona eleganckim, rowkowanym pierścieniem.
Choć smartfon prezentuje się pięknie, muszę przyznać, że przy ekranie o przekątnej 6,79 cala i sporej szerokości, obsługa górnej krawędzi kciukiem bywa wyzwaniem dla kobiecej dłoni.
Ekran OLED: Jasność, która zachwyca
Sam wyświetlacz OLED to absolutny popis możliwości producenta w tej klasie sprzętu. Jasność szczytowa na poziomie 6000 nitów sprawia, że ekran pozostaje w pełni czytelny nawet w te słoneczne dni. Kolory są żywe i nasycone, ale producentowi udało się uniknąć efektu sztucznego przesterowania barw.
Bardzo doceniam symetrię i minimalną grubość ramek wokół ekranu, ta w połączeniu z jego delikatnym zakrzywieniem daje to efekt nowoczesnego urządzenia z najwyższej półki. Zadowoli on nawet najbardziej wymagających estetów.
Wytrzymałość i bezpieczeństwo w każdych warunkach
Mimo wizualnej delikatności, pod spodem kryje się technologia Ultra-Bounce Anti-Drop oraz specjalne szkło hartowane. Świadomość, że smartfon został zaprojektowany tak, by przetrwać bezpieczne lądowanie nawet przy upadku z wysokości 2,5 metra, daje ogromne poczucie komfortu podczas pośpiechu w drodze do pracy. Cała konstrukcja wydaje się bardzo solidna i dobrze spasowana, co w połączeniu z ochroną IP68 oraz IP69K sprawia, że o telefon nie trzeba się martwić nawet podczas ulewnych, deszczowych dni.
System i codzienne użytkowanie
W kwestii oprogramowania system MagicOS bardzo przypomina iOS, oferując prosty, przejrzysty i estetyczny interfejs z kolorowymi akcentami. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie czytnik linii papilarnych, który reaguje natychmiastowo, a samemu odblokowaniu towarzyszy bardzo ładna animacja fal wody rozchodzących się od palca.
Mam jednak pewne zastrzeżenie do jego umiejscowienia – moim zdaniem znajduje się on nieco za nisko, przez co kciuk nie trafia w niego w pełni naturalnie i wymaga to chwili przyzwyczajenia. Jeśli chodzi o zasilanie, przy potężnym ogniwie 7500 mAh spodziewam się nawet trzech dni swobodnego działania, a dedykowane ładowanie Honor SuperCharge o mocy 66W powinno pozwolić na szybkie uzupełnienie energii w około godzinę. Takie są moje przypuszczenia.
Aparat: Naturalność przede wszystkim
Pierwsze testy aparatu pokazują, że główny moduł stawia na wierność rzeczywistości. Zdjęcia bardzo dobrze oddają realne barwy, a ja nie zauważyłam agresywnej ingerencji sztucznej inteligencji.
Choć autofocus potrzebuje czasem krótkiej chwili na znalezienie ostrości, a spust migawki wykazuje lekkie opóźnienie, finalna jakość zdjęć jest bardzo naturalna. Co ciekawe, po przejściu do trybu selfie automatycznie uruchamia się opcja upiększania, którą jednak można łatwo wyłączyć. Przednia kamera oferuje nieco bardziej nasycone kolory, ale nie są one kiczowate – raczej subtelnie podkreślają urodę, zamiast ją przerysowywać.
Honor Magic8 Lite – finalne wrażenie
Honor Magic8 Lite zapowiada się na idealny kompromis dla osób, które szukają pięknego przedmiotu, który jednocześnie wytrzyma trudy codzienności. To smartfon, który wybacza nieuwagę, a przy tym cieszy oko świetnym ekranem.
Sprzęt został wypożyczony od producenta.
Tekst powstał we współpracy z marką HONOR
Dodaj komentarz