Kiedy słyszę hasła „Hi-Res Audio”, „-48dB ANC” i „Sound by Bose” przy sprzęcie, który kosztuje ułamek ceny topowych modeli Sony, Sennheisera czy Bose, zazwyczaj włączam tryb ograniczonego zaufania. Rynek audio pełen jest wydmuszek, które pięknie wyglądają tylko na renderach, a kosztują krocie.
Baseus Inspire XH1 trafiły na mój warsztat, by zmierzyć się z twardą rzeczywistością. Czy ten producent znany głównie z ładowarek potrafi zrobić słuchawki, które nie tylko grają, ale dają radość z odsłuchu? Sprawdziłem to. I powiem wprost: konkurencja ma powody do niepokoju.
Pierwsze zaskoczenie (Twarde Etui!)
Zacznę tutaj od czegoś, co w tej półce cenowej jest rzadkością jak śnieg w maju. Zazwyczaj producenci dorzucają do zestawu cienki woreczek, który chroni co najwyżej przed kurzem i rysowaniem się od patrzenia. Baseus? Daje nam solidne, utwardzane etui podróżne.
Słuchawki są składane, więc w etui zajmują mało miejsca. W środku znalazł się też przewód USB-C do ładowania i kabel minijack, jeśli ktokolwiek chciałby posłuchać muzyki „po kablu” (co, swoją drogą, eliminuje jakiekolwiek opóźnienia). Już na starcie Baseus utwierdza poczucie, że to produkt kompletny, a nie budżetowa wersja demo.
Wygoda na długie dystanse
Słuchawki wykonano z połączenia tworzywa oraz metalu. Co istotne jest to plastik dobrej jakości – matowy, niepalcujący się i, co ważne, nieskrzypiący. Konstrukcja jest zwarta i wygląda nowocześnie. Dodatkowo same słuchawki są dostępne w kilku kolorach, co ułatwi dopasowanie ich do personalnych gustów.
Najważniejsza jest jednak wygoda. Pady wykonano z pianki memory foam pokrytej ekoskórą. Efekt? Słuchawki idealnie dopasowują się do kształtu głowy i uszu. Docisk jest wyważony – wystarczający, by zapewnić pasywną izolację, ale na tyle delikatny, że nie miażdży czaszki.
Fizyki jednak nie da się oszukać: to konstrukcja zamknięta ze sztuczną skórą, więc przy dłuższych sesjach w ciepłym pomieszczeniu uszy mogą się nieco zagrzać. Nie jest to jednak poziom dyskomfortu, który zmusza do przerwy w odsłuchu.
Rozrywka z certyfikatem jakości
Jak to gra? Baseus nie ukrywa, że przy strojeniu tych słuchawek pracowali ludzie z Bose. I to słychać. Charakterystyka brzmienia jest „rozrywkowa” – nastawiona na czerpanie frajdy, a nie na studyjną analizę.
- Bas: Jest gęsty, mięsisty i schodzi nisko, ale – i to kluczowe – jest świetnie kontrolowany. Nie zalewa średnicy „mułem”, co jest plagą słuchawek z bardziej przystępnych półek cenowych. Uderza tam, gdzie ma uderzyć.
- Średnica i Scena: Wokale są czytelne, choć lekko wycofane względem dołu. Scena, zwłaszcza po włączeniu kodeka LDAC (tak, jest tu LDAC!), nabiera powietrza i głębi.
- Wysokie tony: To jedyny element, który może podzielić odbiorców. Są wyraźne, momentami wręcz ostre. Jeśli jesteś wrażliwy na syczące zgłoski, warto zajrzeć do korektora w aplikacji.
Cisza, która imponuje
Deklarowane -48dB redukcji hałasu to nie marketingowa wydmuszka. System ANC działa tutaj zaskakująco dobrze. Niskie, monotonne dźwięki – szum silnika autobusu, wentylacja w biurze, stukot kół pociągu – są wycinane niemal do zera. Głosy ludzkie są mocno przytłumione. W tej cenie to absolutna czołówka.
Tryb transparentny jest użyteczny i pozwala na rozmowę bez zdejmowania słuchawek, choć słychać w nim lekką „cyfrowość”. Nie jest to poziom Apple, ale w tej klasie cenowej nie ma się do czego przyczepić.
Centrum dowodzenia
Słuchawki współpracują z aplikacją Baseus, która mimo swojej prostoty oferuje komplet narzędzi do kontrolowania funkcji słuchawek. Co się tam znalazło?
- Korektor (EQ): Kilka presetów (w tym dedykowany tryb Sound by Bose) oraz możliwość własnych ustawień. To tutaj utemperujecie górę pasma, jeśli będzie dla Was za ostra.
- Baseus Immersive Spatial Audio: Tryb dźwięku przestrzennego. W filmach i serialach robi świetną robotę, poszerzając scenę. W muzyce bywa różnie – puryści raczej go wyłączą, bo potrafi nienaturalnie zmienić brzmienie ulubionych kawałków.
- Tryb Niskiego Opóźnienia: Must-have dla graczy mobilnych.
Zapomnij o ładowarce
Tutaj Baseus Inspire XH1 nokautuje konkurencję. Wyniki są absurdalne.
- Bez ANC: Do 100 godzin słuchania.
- Z włączonym ANC: Około 65 godzin.
To oznacza, że przy typowym użytkowaniu (dojazdy do pracy, siłownia, serial wieczorem) ładujesz je raz na dwa, może nawet trzy tygodnie. A jeśli jakimś cudem padną? Szybkie ładowanie (Baseus Rapid Charge) w 10 minut daje kolejne 12 godzin grania. Słuchawki oczywiście wspierają standard USB-PC oraz są wyposażone w USB-C więc bez najmniejszych problemów można jest ładować z pomocą kostki od telefonu czy laptopa.
Cena to dopiero mistrzostwo
Baseus Inspire XH1 to słuchawki, które udowadniają, że nie trzeba wydawać tysiąca złotych, by mieć świetne ANC, angażujące brzmienie i jakość wykonania, która nie przynosi wstydu. To sprzęt przemyślany, kompletny (etui!) i działający na baterii tak długo, że można zapomnieć, gdzie leży kabel.
Minusy
Plusy
W normalnej cenie (549 zł) są solidną propozycją. W obecnej promocji (499 zł) są bardzo opłacalne. Ale z kodem „TECHNOSTREFA” cena spada do 399 zł (kod ważny do 15 grudnia). W tej kwocie to po prostu „kradzież” i jeden z najlepszych wyborów na rynku. Niezależnie od tego, czy szukasz sprzętu dla siebie, czy solidnego prezentu pod choinkę – Inspire XH1 dowozi więcej, niż obiecuje.
Tekst powstał we współpracy z marką Baseus

Dodaj komentarz