Rynek słuchawek dedykowanych graczom od lat cierpi na bolesny brak odwagi w kontekście nowych rozwiązań, bo trzeba producentom oddać, że działy odpowiedzialne za design mają niekiedy aż nadto wolną rękę. Niemniej większość producentów uparcie serwuje nam ciężkie, masywne, zamknięte konstrukcje, które bezlitośnie odcinają nas od otoczenia, sprawiając jednocześnie, że po godzinie intensywnej rozgrywki uszy dosłownie błagają o przerwę.
Ta rynkowa stagnacja sprawiła, że zapowiedzi kolejnych „gamingowych headsetów” przestały budzić większe emocje, jawiąc się często jako kolejne iteracje z podświetleniem RGB.
I właśnie w tym momencie na scenę wkracza Sony z modelem INZONE H6 Air, wywracając dotychczasowe stoliki do góry nogami. Japoński producent odrzucił utarte schematy i zaproponował coś, co na rynku gamingowym jest rzadkością – w pełni otwartą konstrukcję stworzoną z myślą o ekstremalnym komforcie.
Miałem okazję spędzić z nimi kilka ostatnich tygodni, sprawdzając, jak ten nietuzinkowy sprzęt radzi sobie w wirtualnych potyczkach oraz podczas codziennego użytkowania. Muszę przyznać, że to, co zrobili inżynierowie z Tokio, to nie tylko powiew świeżości, który redefiniuje pojęcie wygody przed ekranem komputera.
Aluminiowa konstrukcja która znika na głowie
Kiedy po raz pierwszy wziąłem do ręki Sony INZONE H6 Air, moją uwagę natychmiast przykuwa ich nieprawdopodobna, wręcz piórkowa waga. Będąc tutaj precyzyjnym, po odłączeniu mikrofonu wskazówka wagi zatrzymuje się na wartości niespełna 200 gramów. W świecie audio, a już zwłaszcza w segmencie słuchawek otwartych, taki wynik trzeba odnotować.
Zazwyczaj konieczność zastosowania solidnych komponentów drastycznie podnosi masę sprzętu, tymczasem tutaj zewnętrzna część muszli została wykonana z eleganckiego aluminium, a słuchawki wciąż ważą tyle, co nic. Ogromne brawa należą się za unikalny system dopasowywania rozmiaru, który znamy z wyższych modeli rodziny INZONE, ale którego próżno szukać u konkurencji.
Zamiast klasycznego, rozsuwanego pałąka, tutaj jest specjalny, regulowany pasek, który blokuje się na sztywno w wybranej pozycji. Nie ma mowy o jakiejkolwiek przypadkowej zmianie tego idealnego ustawienia podczas zdejmowania czy poprawiania słuchawek. Co niezwykle istotne, ta lekkość idzie w parze z uniwersalną prostotą.
Sony postawiło na model przewodowy, co eliminuje odwieczne dylematy z rozładowaną baterią w kluczowym momencie meczu. W zestawie otrzymujemy dedykowaną, świetnie nastrojoną kartę dźwiękową na USB-C, dzięki czemu słuchawki bez najmniejszego problemu i bez konieczności instalowania oprogramowania współpracują z PC, a także z konsolami przenośnymi pokroju Steam Decka czy systemami stacjonarnymi.
Otwarta magia i potęga sceny
Otwarta konstrukcja rządzi się swoimi prawami, a dla graczy może to być prawdziwy game changer. Fala dźwiękowa nie jest kurczowo blokowana wewnątrz szczelnej komory, reprodukowana przestrzeń zyskuje mocno na naturalności.
W grach nastawionych na jednoosobowe doświadczenia immersja potrafi wgnieść w fotel – świat przedstawiony otacza nas z subtelnością i plastyką, o jakiej zamknięte słuchawki mogą jedynie pomarzyć. W dynamicznych strzelankach sieciowych to pozycjonowanie dźwięków daje nam potężną przewagę, pozwalając bezbłędnie i z chirurgiczną precyzją namierzyć kroki nadchodzącego przeciwnika.
Trzeba jednak pamiętać, że otwarta charakterystyka to miecz obosieczny. Słuchawki wpuszczają do ucha niemal wszystkie odgłosy tła. Jeśli mieszkasz w spokojnym miejscu, docenisz fakt, że nie jesteś odcięty od domowników, a naturalne brzmienie pozwala na pełen komfort. Jeśli jednak za ścianą sąsiad postanowi urządzić niespodziewany remont z użyciem wiertarki udarowej, słuchawki w ułamku sekundy zmienią się z sojusznika w oponenta.
Co więcej, dźwięk delikatnie „ucieka” na zewnątrz, choć w stopniu na tyle subtelnym, że nie powinien irytować osób śpiących w tym samym pokoju, o ile nie słuchamy na maksymalnej głośności. Za to Ty usłyszysz każde kliknięcie swojej mechanicznej klawiatury czy szum wentylatorów w obudowie komputera – to cecha tego rozwiązania, o której trzeba pamiętać.
Brzmienie bazowe prosto z pudełka jest po prostu świetne i powinno przypaść do gustu szerokiemu gronu odbiorców bez konieczności zabawy w korektory. Oczywiście, ze względu na fizykę konstrukcji otwartej, fani dominującego basu mogą odczuć pewien niedosyt. Dół nie zalewa pozostałych pasm, jest trzymany w ryzach, ale pozostaje satysfakcjonujący, sprężysty i punktowy. Słuchawki sprawdzają się nie tylko w grach, ale również przy wieczornym seansie filmowym czy podczas delektowania się ulubionymi albumami muzycznymi.
Ekstremalna wygoda w upalne dni
Moje testy zbiegły się w czasie z falą zabójczych upałów, które przetoczyły się przez Polskę, co stworzyło idealne warunki do sprawdzenia tego modelu. Kiedy na zewnątrz temperatura przekracza 30 stopni Celsjusza, klasyczne skórzane lub welurowe pady zamieniają się w termiczne kompresy, powodując natychmiastowy dyskomfort. Sony INZONE H6 Air poradziło sobie z tym wyzwaniem bez najmniejszego zająknięcia.
Zastosowane materiały pozwalają skórze swobodnie oddychać. Oczywiście, przy wielogodzinnym, nieprzerwanym użytkowaniu w upale, w miejscu styku poduszek ze skórą naturalna wilgoć w końcu się pojawi, jednak komfort i wentylacja są nieporównywalnie do jakichkolwiek słuchawkach zamkniętych.
Niezwykle pozytywnym zaskoczeniem okazał się mikrofon. Sony zastosowało tutaj bardzo długi, elastyczny pałąk, który po zamontowaniu w gnieździe znajduje się praktycznie idealnie na wprost ust. Dzięki temu rejestrowany głos jest zbierany perfekcyjnie – jest czysty, głęboki, pozbawiony większości zniekształceń i doskonale sprawdza się podczas rozmów.
Ceną za tak wzorową bliskość mikrofonu jest utrudnione picie z kubka czy jedzenie w trakcie przerw, jednak i na to jest rozwiązanie. Na lewej muszli umieszczono duży, pokryty wyraźną fakturą przycisk, który pozwala na błyskawiczne wyciszenie mikrofonu bez szukania opcji w systemie.
Prawdziwa waga lekka
Sony INZONE H6 Air to zestaw niezwykle udany i kompletny w swojej kategorii. Japoński producent stworzył swego rodzaju dzieło sztuki dla świadomych graczy, którzy cenią zdrowie swoich uszu, rewelacyjną przestrzeń oraz niespotykaną lekkość. Połączenie aluminiowych muszli o wadze poniżej 200 gramów i dedykowanej karty dźwiękowej daje niesamowitą uniwersalność na co dzień.
Choć otwarta konstrukcja z natury przepuszcza dźwięki otoczenia, a bas nie ma tak potężnego, kinowego uderzenia jak w modelach zamkniętych, to pod kątem pozycjonowania, naturalności sceny oraz wygody w upalne dni, ten model to absolutna czołówka. To świetnie wyważony produkt dla każdego entuzjasty wirtualnej rozrywki, który dysponuje stosunkowo cichym stanowiskiem do grania.
Minusy
Plusy
Sprzęt został wypożyczony od producenta.

Dodaj komentarz