Wielu z nas tęskni za czasami, gdy telefon można było swobodnie obsłużyć jedną ręką. Xiaomi 17 próbuje przywrócić ten komfort, nie idąc przy tym na żadne sprzętowe kompromisy. Bazując na europejskiej premierze i kilku dniach z tym urządzeniem, mogę śmiało powiedzieć: to smartfon, który rzuca rękawicę największym rynkowym graczom i w wielu aspektach nie pozostawia na nich suchej nitki.
Fenomenalny chwyt w kolorze Venture Green
Ekran o przekątnej 6,3 cala sprawia, że Xiaomi 17 balansuje na granicy bycia kompaktem (te purystyczne kończą się na 6 calach), ale w dłoni leży po prostu wybitnie. Przyciski zasilania i głośności są umieszczone idealnie pod kciukiem.
Ramki wokół ekranu? Mają zaledwie 1,18 mm (wierząc temu co twierdzi producent) i są wręcz kosmicznie cienkie. W połączeniu z delikatnie zaokrąglonymi krawędziami i zmatowionym szkłem na pleckach, telefon trzyma się niesamowicie pewnie. Xiaomi 17 po prostu nie wyślizguje się z dłoni.
Testowałem nowy wariant kolorystyczny Venture Green. Choć na co dzień preferuję klasyczną czerń lub szarości, muszę przyznać, że ta zieleń wygląda świetnie. Jest stonowana, niesamowicie elegancka i daleko jej do krzykliwych kolorów, które celują raczej w pokolenie Z czy Alfa.
Ultradźwiękowy czytnik palca
Wyświetlacz to najwyższa półka, jasność maksymalna w pełnym słońcu nie daje powodów do narzekań. Mam jednak spory zarzut do jasności minimalnej. Xiaomi w swoim systemie HyperOS ukryło natywną dla Androida funkcję „Extra Dim” (Dodatkowe przyciemnienie). Aby z niej skorzystać i nie wypalać sobie oczu w nocy, trzeba ratować się zewnętrznymi aplikacjami. To, przynajmniej moim zdaniem, irytujące przeoczenie.
Wiele jednak wynagradza ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych. Przejście z sensora optycznego na ultradźwięki to w Xiaomi to gigantyczny przeskok jakościowy. Działa błyskawicznie – nie trzeba mocno dociskać palca do ekranu, wystarczy delikatne muśnięcie. Zero błędnych odczytów, czysta przyjemność z odblokowywania i korzystania.
Fizyka oszukana
To jest ten moment, w którym konkurencja (Samsung Galaxy S26, iPhone 17 Pro czy Pixel 10 Pro) może tylko zapłakać w kącie. Pojemność 6330 mAh w tak kompaktowej obudowie to ewenement. To bateria, na którą nie zasługujemy, ale której rozpaczliwie potrzebowaliśmy. Smartfon bez problemu wytrzymuje od półtora do dwóch dni intensywnej pracy. Podobne wyniki osiągałem tylko na potężnych smartfonach pokroju OPPO Find X9 Pro czy OnePlus 15.
Ładowanie również zachwyca. Jest tu 100W po kablu, a co najważniejsze – wsparcie dla uniwersalnego standardu PPS. Oznacza to, że telefon można ładować z pełną prędkością dobrą ładowarką od laptopa. Nie ma tutaj konieczności zakupu dedykowanej kostki od Xiaomi.
Czego zabrakło? Pełnego wsparcia dla standardu Qi2 (magnetycznego ładowania). Choć telefon obsługuje bezprzewodowe ładowanie 50W, wymaga do tego dedykowanej ładowarki z aktywnym chłodzeniem. Szkoda, że Xiaomi nie poszło drogą Motoroli i nie dorzuciło magnesów przynajmniej do fabrycznego etui.
Cztery razy 50 MP i magia Leica
Współpraca Xiaomi i marki Leica rozwija się w najlepsze. Jeszcze kilka lat temu Xiaomi nie kojarzyło się z topową fotografią, a dziś model 17 ma swój własny, unikalny i bardzo klimatyczny styl obrazka. Na pokładzie znajdziemy aż cztery 50-megapikselowe matryce (wliczając w to świetne selfie).
Główny obiektyw w świetle dnia radzi sobie znakomicie, choć w nocy przy bardzo szerokiej rozpiętości tonalnej (HDR) potrafi lekko niedomagać. Największy kompromis widać jednak w teleobiektywie. Oferuje on przybliżenie tylko 2.6x. O ile do portretów sprawdza się to bardzo dobrze, tak do wszechstronnej fotografii i łapania detali z daleka to po prostu za mało. Zwłaszcza że w podobnych rozmiarach iPhone 17 Pro oferuje zoom 4x, a Pixel 10 Pro aż 5x.
HyperOS 3: Ładny, szybki, ale… zbyt „jabłkowy”
System to dziwna mieszanka. Z jednej strony HyperOS 3 jest niesamowicie szybki i estetyczny. Z drugiej – ilość inspiracji systemem iOS od Apple wręcz bije po oczach. Centrum sterowania, ikony, animacje – wszystko to wygląda znajomo. Jeśli lubisz taki styl, będziesz zachwycony. Ja uważam to za nieco przekombinowane.
Nowością jest HyperIsland, czyli bezpośrednia odpowiedź na Dynamic Island z iPhone’ów. Działa to zaskakująco płynnie i dobrze, ale funkcjonalność ogranicza się głównie do aplikacji systemowych.
Kompakt bez kompleksów
Xiaomi 17 rzuca rękawicę rynkowym liderom i wychodzi z tego starcia z podniesioną głową. Pod maską siedzi potężny układ Snapdragon 8 Elite Gen 5, który pozostaje chłodny w codziennych zadaniach, a monstrualna bateria deklasuje rywali.
Minusy
Plusy
Oczywiście, nie jest to sprzęt pozbawiony kompromisów. Widać je w braku natywnych funkcji Androida (Extra Dim), braku magnetycznego ładowania Qi2 czy krótszym teleobiektywie. Jednak gdy weźmiemy pod uwagę całokształt – genialny ekran, błyskawiczny czytnik ultradźwiękowy i fenomenalny czas pracy na baterii – cena tego urządzenia wydaje się w pełni uzasadniona.
Dodaj komentarz