HUAWEI FreeBuds Pro 5 – Krok w przód, dwa kroki w bok?

Spędziłem kilka dni z HUAWEI FreeBuds Pro 5. Mają genialne ANC, niesamowitą jakość rozmów (przewodnictwo kostne) i nową świetną aplikację na Androida. Niestety, dźwięk jest gorszy niż w poprzedniku, a jego profil dziwnie zmienia się zależnie od trybu. Za 699 zł to mocny, ale specyficzny gracz.

Awatar Ziemowit Wiśniewski

Kiedy rozpakowywałem HUAWEI FreeBuds Pro 5, czułem znajomy dreszczyk emocji. Przez lata seria Pro od Huawei wyrobiła sobie w branży status sprzętu, który bez żadnych kompleksów rzuca wyzwanie największym graczom na rynku, często zawstydzając Apple czy Sony w kwestii aktywnej redukcji szumów i jakości rozmów.

Oczekiwania względem „piątki” były więc naturalnie wyśrubowane. Spędziłem z tymi słuchawkami ostatnie, bardzo intensywne dni. I choć w wielu aspektach to technologiczne cudeńko, to kilka kluczowych kwestii pozostawia nieco do życzenia.

Znajome kształty i niespodziewane braki w pudełku

Już przy pierwszym kontakcie widać, że Huawei postawiło na bezpieczną ewolucję. Zarówno same „pchełki”, jak i eleganckie etui ładujące nie zmieniły się drastycznie względem poprzednich generacji, choć wprawne oko zauważy, że całość nieco się skurczyła. Słuchawki kapitalnie leżą w uchu, są dyskretne i pewnie trzymają się na swoim miejscu nawet podczas bardziej gwałtownych ruchów głową.

HUAWEI FreeBuds Pro 5

Ogromnym krokiem naprzód jest ewolucja systemu sterowania. Producent nie zrezygnował z genialnych „uszczypnięć”, do których fani marki zdążyli się przyzwyczaić, ale dorzucił do tego obsługę klasycznych tapnięć. Dzięki temu nie jesteśmy zmuszani do jednego, konkretnego sposobu nawigacji – możemy kontrolować muzykę dokładnie tak, jak nam w danej chwili wygodnie.

Niestety, ten entuzjazm szybko opada, gdy zajrzymy głębiej do pudełka. W poprzedniej generacji (FreeBuds Pro 4) w zestawie znajdowaliśmy dwa rodzaje wkładek: standardowe silikonowe oraz świetnie izolujące, dopasowujące się do ucha „pianki”. W nowym modelu pianek po prostu nie ma. Zostały usunięte. Jest to o tyle kuriozalne, że oprogramowanie wciąż pyta użytkownika, z jakiego rodzaju końcówek aktualnie korzysta, a samych pianek nie da się na ten moment dokupić nawet w oficjalnym sklepie producenta. To bardzo dziwne cięcie kosztów w sprzęcie flagowym.

Brzmieniowy rollercoaster i klątwa ekosystemu

Skoro słuchawki siedzą już wygodnie w uszach, czas odpalić ulubioną playlistę. I tutaj, niestety, zaczynają się prawdziwe schody. Muszę to napisać wprost: subiektywnie, FreeBuds Pro 5 grają gorzej niż ich poprzednicy.

HUAWEI FreeBuds Pro 5

Choć na pokładzie swoje miejsce zagrzały aż dwa przetworniki, w tym jeden dedykowany specjalnie niskim tonom, dźwięk wydaje się pozbawiony przestrzeni. Bas jest precyzyjny i punktowy, ale całości brakuje głębi. Muzyka brzmi zbyt sterylnie, brakuje jej tego organicznego ciepła i naturalnego wybrzmienia instrumentów.

Co najbardziej szokujące, profil dźwiękowy tych słuchawek dramatycznie zmienia się w zależności od tego, z jakiego trybu aktywnej redukcji szumów korzystamy. Gdy włączymy ANC, dźwięk staje się niesamowicie płaski. Gdy je wyłączymy, scena lekko się ożywia. Z kolei w trybie transparentnym słuchawki nagle odzyskują utraconą głębię brzmienia, ale płacimy za to najwyższą cenę – wpuszczając do ucha wszystkie hałasy z zewnątrz. Taka anomalia w urządzeniu z dopiskiem „Pro” nie powinna mieć miejsca.

HUAWEI FreeBuds Pro 5

Nie pomaga również polityka firmy względem bezprzewodowych standardów. Na pokładzie jest wsparcie zarówno dla kodeka LDAC oraz formatu L2HC. Ten drugi oferuje jakość przewyższającą poczciwe płyty CD, ale jest dostępny tylko i wyłącznie, jeśli sparować słuchawki z konkretnymi, wybranym smartfonem Huawei. Posiadacze urządzeń innych marek nigdy nie uwolnią pełnego potencjału drzemiącego w tych przetwornikach.

Błoga cisza i krystaliczne rozmowy

O ile muzycznie FreeBuds Pro 5 pozostawiają spory niedosyt, tak w kwestii odcięcia od otoczenia absolutnie deklasują rywali. System Aktywnej Redukcji Szumów (ANC) to tutaj liga mistrzów.

HUAWEI FreeBuds Pro 5

Słuchawki precyzyjnie i niezwykle skutecznie wycinają tło. Kapitalnie radzą sobie z uciążliwym szumem wiatru i niskimi częstotliwościami. W głośnym otoczeniu, np. w pociągu czy autobusie, nie trzeba „kręcić” głośności na maksimum, by zagłuszyć świat – wystarczy cicho włączona muzyka, a ANC robi resztę, zapewniając uczucie błogiej ciszy.

Równie wybitny jest tryb transparentny (świadomości). Po jego aktywacji słuchawki praktycznie „znikają” z naszych uszu. Czuć wprawdzie delikatne podbicie pasma, w którym znajduje się ludzka mowa (co daje lekki efekt aparatu słuchowego), ale to niezwykle przydatne, gdy musimy z kimś krótko porozmawiać bez wyciągania pchełek z uszu.

Skoro o rozmowach mowa – to właśnie tu leży największy atut tego sprzętu. Połączenie zaawansowanych mikrofonów z technologią przewodnictwa kostnego sprawia, że jakość rozmów telefonicznych jest po prostu fenomenalna. Możesz iść ruchliwą ulicą albo dosłownie szeptać w zatłoczonym tramwaju, a Twój rozmówca zrozumie każde słowo, podczas gdy hałas otoczenia zostanie całkowicie odfiltrowany.

Nowa aplikacja to w końcu krok we właściwym kierunku

Aby zapanować nad tymi wszystkimi funkcjami, potrzebujemy dobrego oprogramowania. I tu Huawei nareszcie dostarcza. Użytkownicy smartfonów z Androidem (nawet tych spoza ekosystemu producenta) doczekali się zupełnie nowej iteracji aplikacji, która w końcu działa tak, jak powinna od lat.

Aplikacja nie tylko znacząco rozbudowuje funkcje zarządzania sprzętem, ale w końcu wprowadza pełnoprawne, natywne okienka pop-up, które wyskakują na ekranie po otwarciu etui. Z poziomu czytelnego interfejsu możemy precyzyjnie monitorować stan naładowania obu słuchawek i etui, przeprowadzić wspomniany wcześniej test dopasowania gumek, czy całkowicie przemodelować system sterowania (przypisując konkretne akcje do tapnięć i uszczypnięć). To prawdziwe centrum dowodzenia, które sprawia, że codzienne obcowanie z FreeBuds Pro 5 staje się o wiele przyjemniejsze.

Stabilność jak skała i energetyczne kompromisy

Huawei mocno chwalił się przeprojektowaną anteną i muszę przyznać, że nie były to puste słowa. Stabilność połączenia jest wzorowa. Przez cały okres testów ani razu nie uświadczyłem najmniejszego zająknięcia czy zerwania sygnału, nawet spacerując po miejscach z ogromnym zagęszczeniem innych sieci bezprzewodowych czy po prostu po domu, zostawiając telefon na biurku.

HUAWEI FreeBuds Pro 5

Czas pracy na baterii wypada bardzo solidnie. Z wyłączonym ANC wyciągniemy około 9 godzin grania (do 38 godzin z etui). Kiedy odetniemy się od świata aktywnie redukując szumy, czas ten spada do nadal satysfakcjonujących 6 godzin (i 25 godzin z etui). Sprzęt można ładować zarówno po kablu, jak i indukcyjnie.

Pojawia się tu jednak mały, a raczej niedogodność – etui nie zostało wyposażone w magnesy. Oznacza to, że nie „przykleimy” go do ładowarek z systemem Qi2, ani do magnetycznych ładowarek od zegarków Huawei Watch, z czym niektórzy konkurenci radzą sobie znacznie lepiej.

Królowie biura i podróży

HUAWEI FreeBuds Pro 5 zadebiutowały w cenie 849 PLN, ale dzięki ofercie premierowej można je obecnie kupić za 699 PLN. I to właśnie ta promocyjna cena definiuje ostateczną ocenę.

Minusy

  • Minus
    Rozczarowujące, sterylne brzmienie
  • Minus
    Zubożały zestaw sprzedażowy
  • Minus
    Klątwa ekosystemu

Plusy

  • Plus
    Wybitna Aktywna Redukcja Szumów (ANC)
  • Plus
    Bezkonkurencyjna jakość rozmów
  • Plus
    Podwójny system sterowania
  • Plus
    Nowa, świetna aplikacja na Androida

W tej kwocie to genialna propozycja dla bardzo konkretnej grupy odbiorców. Jeśli dużo podróżujesz komunikacją miejską, pracujesz w głośnym open space i spędzasz godziny na rozmowach telefonicznych ciężko o lepszą propozycję. Ich ANC i mikrofony z przewodnictwem kostnym to absolutny szczyt.

HUAWEI FreeBuds Pro 5
Zdjęcie produktowe
Innowacyjność i dopracowanie
Dopracowany

Solidny, przemyślany i zbalansowany produkt, w którym usunięto większość wad.

Docelowy użytkownik
Lojalista

Wybiera produkt ze względu na spójność z posiadanymi już urządzeniami tej samej marki.

Stosunek ceny do jakości
Premium

Wysoka cena w pełni uzasadniona jakością wykonania, funkcjami i doświadczeniem.

Jeśli jednak jesteś melomanem, który szuka głębokiego, emocjonującego brzmienia, a w kieszeni nie nosisz smartfona Huawei, zmienny profil dźwiękowy i sterylność grania mogą sprawić, że poczujesz niedosyt.

logo huawei

Sprzęt został wypożyczony od producenta.

Awatar Ziemowit Wiśniewski

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Na razie brak komentarzy.
Bądź pierwszą osobą, która wyrazi swoją opinię!
Starsze komentarze Nowsze komentarze


Przeszukaj portal TechnoStrefa.com

Dalsze wyniki

Brak wyników.

Wyszukiwanie obsługiwane przez