O klientów można walczyć na najróżniejsze sposoby. Design, funkcje, wygoda użytkowania, jakość dźwięku, albo wszystko naraz w odpowiednich proporcjach. Tylko czym w ogóle są te odpowiednie proporcje? Wzornictwo i wykończenie to kwestia bardzo subiektywna. Na rynku panuje zatrzęsienie najróżniejszych funkcji i technologii, które oferują to samo pod inną nazwą, a jakość dźwięku to jednocześnie najbardziej subiektywny element ze wszystkich, który jest tym najważniejszym, determinującym czy dane słuchawki przypadły do gustu czy też nie.

Klasyczny zestaw z drobnym twistem
Pudełko, w którym otrzymujecie słuchawki to klasyka gatunku, przynajmniej jeśli mowa o modelach z wyższej półki. Jednak w momencie kiedy dodamy do równania cenę tych słuchawek, to staje się jasne, że nawet na opakowaniu OPPO nie poskąpiło. Wewnątrz poza samymi słuchawkami, które przychodzą do Was już w etui gotowym do sparowania, znajdziecie też dodatkowe silikonowe końcówki czy kabelek do ładowania. Tutaj oczywiście USB-C, które znalazło się także w samym etui.
O gustach się nie dyskutuje
OPPO Enco Air3 Pro są dostępne w dwóch wariantach kolorystycznych. Do Waszej dyspozycji jest klasyczny biały oraz miętowy/pastelowy zielony, który trafił w moje ręce. O ile wariant zielony to z pewnością nie są moje klimaty, o tyle samo wzornictwo etui już z pewnością przykuło moją uwagę.
Wieczko jest tutaj wykonane w dość intrygujący sposób, bo pod wierzchnią warstwą przezroczystego tworzywa znajduje się druga, która ma już oryginalny kolor oraz dodatkowe wzory przypominające nieco fale tworzące się na piaszczystych plażach czy pustyniach. Te widać jedynie pod odpowiednim kątem, albo po podświetleniu etui.

Jest to niewielki detal, który, co ciekawe, podzielił całą redakcję na zwolenników i przeciwników takiego wzornictwa. Jednak tak jak już napisałem w podtytule – o gustach się nie dyskutuje. Aczkolwiek chętnie poznam Wasze zdanie na temat takiego rozwiązania.
Proste acz przemyślane rozwiązania
W przypadku samych słuchawek OPPO kontynuuje stosowanie niektórych rozwiązań. Jednym z nich jest umieszczanie wycięć w kształcie liter L i R, które jasno sygnalizują, którą słuchawkę trzymamy w ręku. Pełnią one też dodatkową funkcję, a konkretniej są po prostu dodatkowym kanałem, który odpowiada za niskie tony.

Inną niezwykle istotną kwestią jest sposób w jaki zostały wyprofilowane silikonowe końcówki. Coraz więcej producentów stawia na owalny kształt zamiast okrągłego. W przypadku OPPO Enco Air3 Pro nie jest inaczej, Co prawda, swego rodzaju wadą takiego rozwiązania jest fakt, że znalezienie zamienników jest znacznie trudne. Na szczęście zalet tego rozwiązania jest znacznie więcej, zaczynając od najbardziej prozaicznego, czyli wygody, przez lepszą izolację, a kończąc na lepszych wrażeniach muzycznych.
Nie mogę w tym miejscu zapomnieć o samym kształcie słuchawek. OPPO poszło w pewnym sensie drogą giganta z Cupertino i postawiło na pchełki, które w dużej mierze przypominają słuchawki retro, ale pozbawione kabla. W wystającym trzonie znajduje się choćby bateria, dzięki czemu element, który ląduje w uchu może być mniejszy, a co za tym idzie: wygodniejszy.

Przy okazji trzeba tutaj wspomnieć o kontroli gestami, która od zawsze jest solą w oku wszystkich projektantów. Odpowiednie zaprojektowanie sterowania słuchawkami bez jakichkolwiek przycisków to nie lada wyczyn. Tutaj sytuacja wygląda nieźle, głównie za sprawą płaskiego i nieco chropowatego fragmentu słuchawki, gdzie to znajdują się sensory dotykowe. Z pewnością daleko temu do ideału, bo choćby HUAWEI czy Apple w swoich modelach Pro podchodzą do tego w nieco inny i znacznie wygodniejszy sposób.
Tego co jednak nie mają te dwie firmy i wiele modeli, które są aktualnie dostępne na rynku, to technologia Google Fast Pair. To w 2023 roku powinien być już absolutny standard w przypadku słuchawek TWS. Jeżeli jesteście właścicielami telefonu z Androidem 6.0 lub nowszym możecie z tej funkcji skorzystać. Po otwarciu etui ze słuchawkami po raz pierwszy na telefonie pojawi się okienko, które pozwala na szybkie połączenie tych słuchawek z telefonem czy tabletem. Jednocześnie za każdym razem kiedy ponownie połączycie te słuchawki, dostaniecie powiadomienie z aktualnym poziomem naładowania baterii słuchawek i etui.
Opcje w telefonie albo HeyMelody

OPPO, podobnie jak inni producenci z państwa środka, (ale i nie tylko) oferują możliwość natywnego zarządzania akcesoriami z poziomu swoich własnych smartfonów. Innymi słowy, kiedy podłączycie słuchawki OPPO do smartfona tego samego producenta, to nie musicie pobierać dodatkowych aplikacji itp. Niekiedy, a konkretniej w przypadku Apple, nie ma nawet możliwości na instalację dedykowanej aplikacji.
Na szczęście OPPO nie idzie tą ścieżką, dlatego dla wszystkich tych z Was, którzy na co dzień noszą smartfona innej marki jest aplikacja HeyMelody. Ta dostępna jest zarówno na telefonach z systemem iOS, jak i Android. Co istotne nie musicie zakładać jakiegoś dodatkowego konta czy też specjalnie łączyć słuchawek, by te pojawiły się w aplikacji. Jeżeli najpierw połączyliście słuchawki, a dopiero potem pobraliście aplikację, to te najzwyczajniej w świecie się tam pojawią.


To właśnie z jej poziomu macie dostęp do wszystkich dostępnych opcji i ustawień. Wśród tych najbardziej podstawowych jest wybór trybu pracy. Tutaj do wyboru jest eliminacja hałasu, czyli po prostu ANC, przepuszczalność oraz oczywiście wyłączenie tych dwóch trybów. Co istotne całość dostępna jest od razu po wejściu w aplikację i w zasięgu kciuka. Co więcej w przypadku trybu ANC możecie dodatkowo wybrać jego intensywność.
Wśród dalszych dostępnych opcji jest funkcja złotego brzmienia, która dostraja słuchawki na podstawie Waszego słuchu. Różnica jest zauważalna, ale to czy będziecie chcieli korzystać z tej korekty, to już kwestia bardzo indywidualna. Do dyspozycji macie także tryb gier, który oferuje niższe opóźnienia czy możliwość przetestowania dopasowania słuchawek do Waszych uszu.

Są jeszcze dwie funkcje, na które trzeba zwrócić uwagę. Po pierwsze jest to opcja połączenia dwóch urządzeń jednocześnie. Ta jest pierwotnie wyłączona i żeby móc połączyć drugie urządzenie z tymi słuchawkami będziecie potrzebować aplikacji. Druga funkcja nosi nazwę OPPO Alive Audio i nadaje nieco przestrzeni odtwarzanym dźwiękiem, ma jednak negatywny wpływ na odwzorowanie niskich tonów przez te słuchawki.
W aplikacji macie także możliwość aktualizacji oprogramowania czy choćby dopasowania gestów, które te słuchawki obsługują. Do dyspozycji macie łącznie 5 gestów na każdej słuchawce z osobna. Zaraz obok takich podstaw jak pauza czy odbieranie połączeń jest też wywołanie asystenta, przełączanie się pomiędzy trybami pracy czy nawet sterowanie głośnością.
Ponadprzeciętny dźwięk

Najróżniejsze technologie, design czy wsparcie dedykowaną aplikacją to jednak mrzonki w zestawieniu z tym co w słuchawkach najważniejsze – jakością dźwięku. Jest to jednocześnie jeden z najtrudniejszych elementów do opisania w sposób obiektywny, bo każdy odbiera dźwięk nieco inaczej, przez co też świetnie brzmiące słuchawki dla jednej osoby będą postrzegane co najwyżej przeciętnie przez inną.
Za brzmienie odpowiadają tutaj pojedyncze przetworniki dynamiczne o średnicy 12.4 mm. OPPO chwali się tutaj, że wykonano je z włókna bambusowego. Ciężko powiedzieć czy to właśnie za sprawą tego materiału, a nie klasycznych syntetyków udało się uzyskać takie brzmienie, ale z pewnością wybór nie był przypadkowy. Zwłaszcza, że te przetworniki są w stanie oddać znacznie szerszy, niż konkurencja zakres częstotliwości.

OPPO Enco Air3 Pro schodzą minimalnie do 10 Hz. Natomiast ich górna granica działania została wyśrubowana do aż 40 kHz. To właśnie ta wyśrubowana góra daje najbardziej o sobie znać. Pomimo, że wewnątrz znalazły się przetworniki dynamiczne, to oddanie wysokich tonów zasługuje tutaj na wyróżnienie. Jeżeli chodzi o dół to w tym miejscu jest trochę miejsca na poprawę, ale to zależy od tego jak słuchacie muzyki. Na szczęście w aplikacji znajduje się opcja Bass Boost.
Problematyczny LDAC
Wysoka jakość dźwięku, którą oferują najnowsze pchełki od OPPO nie wzięła się znikąd. Producent postarał się tutaj o certyfikację Hi-Res Wireless, która była możliwa dzięki obecności kodeka LDAC. Jest to o tyle istotne, że wcześniejsze modele od OPPO, choćby Enco X czy Enco X2 miały w sobie zaszyty inny kodek (L2HC), który może i oferował podobną jakość, ale i nie jest natywnie wspierany przez rynkową większość urządzeń.

LDAC pozwala na słuchanie muzyki w znacznie wyższej jakości, niż większość streamingów może zaoferować. Jeżeli na co dzień korzystacie ze Spotify, YouTube Music czy Apple Music to różnica będzie znikoma lub nawet żadna po przełączeniu się na kodek wyższej jakości. Za sprawą niższej kompresji najbardziej cierpią niskie tony, które kompensowane są strojeniem słuchawek.
OPPO chyba zdaje sobie z tego sprawę, bo w momencie kiedy uruchomicie na tych słuchawkach kodek LDAC oraz włączycie muzykę faktycznie wyższej jakości, to OPPO Enco Air3 Pro dopiero rozwijają swoje skrzydła. Nagle okazuje się, że ich brzmienie jest znacznie cieplejsze i głębsze przy jednoczesnym zachowaniu szczegółowości wysokich tonów.

Skąd zatem ten śródtytuł? LDAC niesie ze sobą całą masę problemów, które mogą negatywnie wpłynąć na użytkowanie tych słuchawek. Po pierwsze czas pracy na baterii ulega znacznemu skróceniu i to nie tylko w przypadku słuchawek, ale i samego telefonu. Ciągła transmisja takich ilości danych to prawdziwy zabójca dla baterii.
Drugi aspekt to fakt, że te dane trzeba skądś brać. Najpopularniejsze platformy streamingowe nie oferują w ogóle opcji strumieniowania w wysokiej jakości, trzeba przejść na takie usługi jak Tidal czy Deezer. Takie rozwiązanie z kolei zużywa ogromną część pakietu Internetu mobilnego, co też ma przełożenie na czas pracy na baterii telefonu. Jakimś rozwiązaniem jest przechowywanie muzyki lokalnie na telefonie, ale też nie jest to rozwiązanie pozbawione wad, w końcu miejsce w smartfonach jest dosłownie na wagę złota.
A jak to jest z tą baterią?

O ile sam LDAC jest dość mocnym obciążeniem dla baterii, to ogniwa jakie znalazły się zarówno w ogniwach, jak i etui i radzą sobie z tym całkiem nieźle. Może pod względem liczb nie są specjalnie imponujące, bo wewnątrz każdej pchełki jest bateria o pojemności 43 mAh, a w etui ładującym jest ogniwo 440 mAh. Przy łączonym kodeku wysokiej jakości oraz aktywnym ANC przekłada się to na około 4-4.5 godzin pracy na jednym ładowaniu. Natomiast ten czas można wydłużyć nawet do 7 godzin o ile wyłączycie aktywną redukcję szumów i kodek LDAC.
Przy takim założeniu słuchawki w połączeniu z etui mogą działać maksymalnie przez 30 godzin bez dostępu do ładowarki. Jeżeli chodzi o uzupełnienie energii w samym etui to tutaj nie ma zbyt dużego wyboru, można je ładować jedynie za pośrednictwem USB-C. Brakuje tutaj nieco ładowania bezprzewodowego, ale nietrudno się domyślić, że to zarezerwowane jest dla serii OPPO Enco X.
Minusy
Plusy
Propozycja idealna?

Chciałbym napisać, że w tej cenie OPPO Enco Air3 Pro to propozycja idealna, ale byłaby to prawda tylko dla bardzo ograniczonego grona. Modeli, które obsługują kodek LDAC jest na rynku wciąż stosunkowo niewiele, podobnie zresztą jak osób, które ich poszukują.
OPPO z pewnością dało tutaj popis jak tworzyć słuchawki dla entuzjastów z mniej zasobnym portfelem. Dla wszystkich pozostałych może to być z pewnością ciekawa propozycja, jednak głównym punktem programu jest tutaj wysoka jakość dźwięku, pytanie czy tego właśnie szukacie.
OPPO Enco Air3 Pro




Słuchawki OPPO Enco Air 3 Pro zostały wypożyczone od producenta.
Dodaj komentarz