Do
góry

Apple, kiedy wy w końcu przestaniecie kłamać?!

Apple już od wielu lat upodobało sobie chwalenie się wydajnością swoich układów. Jednak rokrocznie robią to w coraz bardziej perfidny i nieuczciwy sposób. Wszystko po, to by pokazać jakie to ich układy są niesamowite. Niestety kłamstwo ma krótkie nogi…

Jeżeli choć raz mieliście tę (nie)przyjemność oglądania konferencji Apple, to dokładnie wiecie o czym mowa. Plansze na cały ekran informujące, że nowy procesor jest szybszy o 50, 60 czy nawet 70% od swojego poprzednika. Te już same w sobie nie mówią praktycznie nic o faktycznej wydajności, szczególnie, że poprzednie procesory wciąż doskonale działają w starszych iPhone’ach czy MacBookach.

Apple Peek Performance

Problem zaczyna się jednak, kiedy Apple zaczyna porównywać swoje procesory do produktów konkurencji. Tutaj najczęściej pada na Intela, natomiast w przypadku kart graficznych jest to AMD. Dlaczego jednak jest to problem i jawna manipulacja?

Ogarnij się Apple

Powodów takich działań może być wiele. Z jednej strony może to wynikać z wieloletnich niesnasek i sporów, jakie narastały pomiędzy Apple, a takimi firmami jak Nvidia, Intel czy AMD, które chciały iść w nieco inną stronę. Jednak najpewniej chodzi o to, że Apple porównuje się do rynkowych liderów, ale robi to w sposób tak nieudolny, że trzeba to wytknąć i raz na zawsze rozwiać wszelkie nieścisłości jakie z tego wynikają.

Dwie różne architektury

Zacznijmy od prostego faktu. Apple zestawiając swoje procesory z produktami Intela porównuje ze sobą konsole Nintendo Switch i Steam Decka. Urządzenia z zewnątrz do siebie niezwykle podobne, które odróżnia specyfikacja, a przede wszystkim oferowane możliwości. Prawda jest taka, że Apple praktycznie nie ma się do kogo porównać, bo jako jedyna firma na tak dużą skalę postawiła na procesory o architekturze ARM. Dla porównania Intel czy AMD wciąż tworzą swoje układy w oparciu o architekturę X86. Ta co prawda ma już swoje lata, jednak wciąż świetnie sprawdza się w zastosowaniach, do których jest wykorzystywana.

Apple vs Intel

Jednak to nie zwykła różnica w nazwie, a zupełnie inny sposób tworzenia procesorów i ich działania. Jednocześnie także systemy muszą być do nich przygotowane. Apple doskonale o tym wie, bo musiało swój macOS napisać praktycznie od podstaw, by mógł on funkcjonować na procesorach swojego pomysłu, a nie tak jak dotychczas na układach Intela. Windows także oferuje wersję na procesory ARM, jednak sam system to tylko część układanki, bo to od twórców aplikacji zależy czy będzie on pełnowartościowym środowiskiem.

Ogromny skok wydajności względem…

Tak jak wspominałem we wstępie Apple porównuje swoje nowe urządzenia czy też układy nie tylko do poprzednich generacji, ale i sprzętów konkurencji. Jednak trzeba się zastanowić czy coś takiego w ogóle ma jakikolwiek sens, czy jedynie jest najzwyklejszą manipulacją, która ma pokazać, że Cupertino jest wspaniały i innowacyjny…  

iPad lepszy niż iPad, ale starszy

Apple iPad Air 2022

Na początek weźmy pod uwagę porównania pomiędzy generacjami w tej samej rodziny sprzętów, albo chociaż urządzeń bardzo do siebie podobnych. Na ostatniej konferencji mogliśmy między innymi zobaczyć takie porównania w przypadku „nowego” iPada Air. Ten został wyposażony w procesor M1 i został porównany do układu A14 Bionic. Oba procesory zostały stworzone dzięki architekturze ARM, jednak poprzednia generacja powstała z myślą o smartfonach, a zamontowany układ M1 na początku trafił do laptopów…

To chyba oczywiste, że zaoferuje większą moc. Układ jest nie tylko fizycznie większy, ale na jego pokładzie znalazło się więcej jednostek obliczeniowych. Nie zrozumcie mnie źle, nie mam jakiegokolwiek żalu do Apple za zastosowanie lepszego procesora w ich tablecie. No może po za tym, że użytkownicy iPadów Pro mogą się czuć zwyczajnie oszukani, jeżeli zakupili ten sprzęt tylko ze względu na procesor. Chodzi mi o samą zasadność takiego porównania, które jest jedynie marketingową papką, a nie sensownym zobrazowaniem wydajności.

iPhone SE?

Apple iPhone SE 2022

Znacznie lepiej prezentuje się tutaj wzrost wydajności w przypadku iPhone SE, ale i tak porównania są dość wątpliwe. Apple porównało tutaj procesory A11 oraz A15. Pierwszy z nich trafił do iPhone 8, z kolei drugi do zaprezentowanego iPhone SE ze wsparciem dla sieci 5G. Warto jednak zaznaczyć, że te dwa układy dzielą 4 lata różnicy i kilka zmian procesu technologicznego. To pociąga oczywiście za sobą różnice w ogólnym projekcie procesora, wydajności energetycznej czy ogólnej liczbie procesorów.

Wydajność iPhone SE 2022

Co ciekawe blisko 2-krotnemu wzrostowi wydajności procesora towarzyszył oczywiście wzrost liczby tranzystorów zamkniętych w tych układach. Jednak ich liczba zwiększyła się ponad 3-krotnie. Jednocześnie Apple podkreśla, że jest to najszybszy układ nawet wśród całej, niestety bliżej nieokreślonej konkurencji…

Apple M1 Ultra to podobno bestia, której wydajność jest niemierzalna

Apple M1

O ile iPad czy iPhone to była jeszcze niższa liga, o tyle M1 Ultra, który trafił do najnowszego Maka Studio to już prawdziwy hit. Tak ogromnej hipokryzji i braku jakichkolwiek hamulców w manipulacji konsumentów dawno nie było nam dane oglądać. Apple uwielbia sprawnie żonglować wartościami mnożnikami i procentami, by pokazać jakie to ich najnowsze sprzęty nie są potężne.

Na początek Apple zadrwi z Intela…

Apple M1 Ultra

Zanim w ogóle zaprezentowano komputer Mac Studio, Apple poświęciło cały segment swojej prezentacji procesorowi M1 Ultra. W celu pokazania swojej wyższości nad konkurencją zestawili oni ze sobą najnowszy układ Apple M1 Ultra oraz Intel Core i9-12900K w najbardziej bezsensownym wykresie, jaki tylko można sobie wyobrazić. Nie postawili oni na konkretne wyniki wydajności, a coś co zwykli nazywać relatywną wydajnością, której maksymalna wartość wynosi 200… ale czego? Tego nikt nie wie.

Zarówno skala tego wykresu, jak i jego opis tego mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Oczywiście można utrzymywać, że ten powstał jedynie w celach poglądowych. Jednak trudno odrzucić wrażenie, że bliżej mu do manipulacji, aniżeli faktycznego zobrazowania przewagi rynkowej. Szczególnie, że padło na porównanie procesorów nie tylko o różnej architekturze, ale i pułapie cenowym, czy kliencie docelowym.

Dla jasności, Apple porównał swój procesor, który oferuje 16 rdzeni wysokowydajnych i 4 energooszczędne z układem od Intela, który oferuje co prawda podobne rdzenie, ale w proporcjach 8 na 8. Następny wykres to kolejny oderwany od rzeczywistości bełkot. Gigant twierdzi, że ich układ zużywa 100W mocy mniej, niż podobno „konkurencyjny” Intel i9. Dla jasności TDP procesora niebieskich jest na poziomie 125W przy bazowej częstotliwości… Czyli co? M1 Ultra zużywa tylko 25W? Raczej mało prawdopodobne, skoro to M1 Max miał pobierać około 30W przy dużym obciążeniu.

Potem z Nvidii…

Karta graficzna Nvidia
Nvidia RTX A6000

Apple M1 Ultra to układ, który łączy w sobie nie tylko procesor i dodatkowe podzespoły, ale także kartę graficzną. W tym wypadku Apple nie skąpiło porównań do Nvidii, z którą jeszcze do niedawna całkiem mocno współpracowali. Oczywiście by pokazać, że ich zintegrowany układ graficzny jest potężniejszy nie wybrali najlepszej karty zielonych, a „popularną” kartę graficzną. Nie będę się tutaj bawił w podchody: mowa o Nvidii RTX 3060Ti, która nie jest kartą kierowaną do profesjonalistów, a GRACZY.

Padło na porównania wydajności energetycznej. Zdaniem Apple ich układ ma pobierać o 1/3 mniej prądu, by oferować tę samą wydajność. Innymi słowy karta będzie pobierać około 67W mocy. Jednocześnie w drugim porównaniu padło na kartę RTX 3090, która zdaniem Apple jest z najwyższej półki. No może i jest, ale znów wśród graczy.

W każdym razie po zestawieniu tych dwóch układów, ten od Apple ma pobierać o 200W mniej niż karta Nvidii. Cóż to wciąż całkiem sporo, bo RTX 3090 pobiera maksymalnie około 350W. Ale zaraz, zaraz 1/3 z 200W to nie to samo co 350W – 200W. Co prawda nie miałem 100% na maturze z matematyki, ale wiem, że te dwie liczby są od siebie znacznie różne…

Co więcej porównywanie się do tych dwóch układów graficznych nie ma najmniejszego sensu jeszcze z jednego powodu. M1 Ultra nie ma szans uruchomienia najnowszych gier ze wsparciem dla technologii RayTracingu. To po prostu nie ma prawa zadziałać. Zamiast tego znacznie stosowniejszym byłoby porównanie M1 Ultra do karty Nvidia RTX A6000. No, ale wtedy Apple nie mogłoby pochwalić się takimi pięknymi wynikami i ładnymi krzywymi na swoich pokazach.

No i w końcu Mac Studio

Apple Mac Studio
Mac Studio

Podobnie jak w przypadku porównania M1 Ultra z „popularnym” procesorem czy kartą graficzną, tak i tutaj Apple nie odpuściło okazji pokazania ogromnego skoku w wydajności swoich nowych komputerów. Tym razem porównano Maka Studio (M1 Ultra) z iMakiem (i9-10910) z 2019 roku. Ależ to był przeskok w wydajności o 3.8-raza. Szkoda, że nie pokuszono się o zestawienie Maka Studio z iMakiem Pro (Intel Xeon W-3275M), ale pewnie znów wyniki pozostawiałyby wiele do życzenia…

Wydajność M1 Ultra
Apple

Doskonale to widać po zestawieniu z Makiem Pro, bo tam przyrost wydajności na procesorze wyniósł już zaledwie 60%. Z kolei pod względem wydajności graficznej zestawienie z potężnymi kartami Nvidii nie było możliwe. W końcu firmy rozstały się już kilka lat temu, a nowe karty zielonych są po prostu nieobsługiwane. Dlatego zestawili najnowszy procesor z układem AMD Radeon Pro W6900X, który nigdy nie wyszedł poza ekosystem Apple. W każdym razie M1 Ultra jest on o 80% szybszy względem wyżej wspomnianej karty.

Manipulację trzeba po prostu piętnować

Nie zrozumcie mnie tutaj opacznie. Nie uważam, że najnowszy procesor jest obiektywnie zły i nie wart swojej ceny. Mam jedynie zastrzeżenia do samej jego prezentacji. AMD i Intel porównują swoje wzajemne dokonania, jednak robią to na bardzo podobnych platformach i tej samej architekturze. Tym samym stoją w opozycji do Apple, które pokazuje oderwane od rzeczywistości liczby, które najpewniej nie będą mieć jakiegokolwiek przełożenia na działanie w rzeczywistości.

Jednocześnie trochę dziwię się wszystkim fanom Giganta z Cupertino, którzy z wypiekami na twarzy czekają na kolejne generacje urządzeń. W trakcie marcowego eventu Apple udowodniło, że niespecjalnie celują w jakieś większe innowacje. Na miejscu właścicieli iPadów Air z 2020 roku czułbym się delikatnie rzecz ujmując… oszukanym. A posiadaczom modelu Pro z 2021 roku, którzy zakupili je tylko ze względu na procesor szczerze współczuję… 

Dzwoneczek

Bądź na bieżąco! 

Włączenie powiadomień wiąże się z przekazaniem anonimowych danych zewnętrznemu usługodawcy. Więcej informacji

Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Wpisane wyżej dane oraz Twój adres IP zostaną przesłane do serwisu Akismet w celu ochrony przed spamem. Więcej informacji

Nie ma jeszcze komentarzy.
Bądź pierwszą osobą, która wyrazi swoją opinię!