Minimalizm i idea do potęgi

Gdyby ktoś mnie zapytał o to czym się różni BeReal od typowych portali społecznościowych, to odpowiedziałbym, że wszystkim. Wbrew pozorom mówiąc to wcale mocno bym nie przesadził – z resztą sami zobaczcie.
Zacznijmy od tego, że, jak na razie, na BeReal można wstawiać tylko jeden post dziennie. Składa się on z dwóch zdjęć wykonanych jednocześnie tylnym i przednim obiektywem smartfona oraz krótkiego opisu. Co więcej, taki post możemy opublikować tylko i wyłącznie w przeciągu 2 minut od otrzymania powiadomienia, które przychodzi do nas losowo jednorazowo w ciągu dnia.

Strona główna wyświetla tylko i wyłącznie zdjęcia naszych znajomych dodanych za sprawą naszej biblioteki kontaktów. Co ciekawe, nie zobaczymy żadnego posta, dopóki sami w ciągu dnia nie dodamy swojego. To samo tyczy się też cudzych postów z zakładki „Odkrywaj”. Warto zaznaczyć też, że to co widzimy tam nie jest zależne od żadnych skomplikowanych algorytmów polecających treści.
Jak na razie na BeReal nie ma żadnych reklam, subskrybcji, postów sponsorowanych, profili firm, ani nawet możliwości pisania wiadomości prywatnych. Deweloperzy trzymają się na tyle sztywnie ideii autentyczności publikowanych treści i minimalizmu, że nawet nie ma opcji nakładania filtrów na zdjęcia.
BeReal odświeża, ale na krótko

Taka forma treści na BeReal idealnie odzwierciedla perspektywę oraz wizerunek w momencie, którego nikt nie jest w stanie przewidzieć. Dzięki takim ograniczeniom nie ma mowy o wcześniejszym planowaniu sesji zdjęciowych, czy też szczególnych wydarzeń, którymi chcielibyśmy się pochwalić. W związku z tym siłą rzeczy znaczna większość zdjęć jaka trafia na BeReal przedstawia codzienne sytuacje, których normalnie ani my, ani nasi znajomi by nie udostępnili.


Na początku jest to ciekawe, gdyż możemy zobaczyć rzeczy i sytuacje z cudzego życia, których na innych mediach społecznościowych nie mielibyśmy okazji zobaczyć. Niemniej jednak są to treści, do których ciężko się jakkolwiek odnieść w inny sposób, niż zwykłą reakcją, czy też krótkim komentarzem. Raczej nie trafimy na cokolwiek skłaniającego do rozpoczęcia interesującej rozmowy, dyskusji, a jak już to rzadko.
W związku z tym zazwyczaj w aplikacji tej spędzamy maksymalnie kilkanaście minut na szybki przegląd tego co robią nasi znajomi. O ile jest to dla nas zdrowe, stąd jednocześnie wynika podstawowy problem BeReal, który może go pogrzebać. Niemniej jednak zanim przejdziemy do niego, to zastanówmy się dla kogo jest to medium społecznościowe.
Dla kogo jest BeReal?

„Sztuczność” na platformach takich jak Instagram, Snapchat, Facebook itp. przejawia się głównie za sprawą samych użytkowników. Zazwyczaj publikujemy na nich tylko najlepsze fragmenty swojego życia, jednocześnie próbując sprawić wrażenie, że wszystko to jest codziennością. Oczywiście w tym wszystkim brakuje tych najgorszych, a nawet przeciętnych momentów, które stanowią większość życia każdego z nas. Zatem finalnie na tych portalach widzimy tylko specjalnie wyselekcjonowane wydarzenia bez pełnego tła, niezbędnego do zachowania autentyczności. Dotyczy to zarówno naszych znajomych, idoli, celebrytów czy też firm.
Niemniej jednak od niedawna typowe media społecznościowe stają się też mediami rozrywkowymi. Zamiast wyświetlać nam tylko treści związane z naszymi znajomymi, idolami czy też grupami zainteresowań, to wplatają w nie też prostą rozrywkę. Głównie są to krótkie filmiki pokroju TikToków, ale też różnorakie kontrowersyjne treści, implementowane nawet wbrew woli użytkowników.
Zatem jak już się zapewne domyślacie, grupą docelową BeReal są osoby, które mają dosyć właśnie tych sztucznie kreowanych wizerunków, jak i bezwartościowej rozrywki. W ten rysopis idealnie wpisują się pokolenia Millenialsów i Generacji Z, czyli osób urodzonych w latach 1980-2010. Te dwie grupy wiekowe są najbardziej świadome szkodliwości, jaką niosą za sobą aktualnie dominujące media społecznościowe. Jednocześnie zdają sobie sprawę, że nie mogą całkowicie się od nich odciąć, gdyż to również wiązałoby się z poważnymi konsekwencjami.
Czy to problem BeReal, rynku czy ludzi?

Wracając do problemu – BeReal, jak na medium społecznościowe, jest beznadziejny w utrzymaniu uwagi użytkownika. Aplikacja ta zwyczajnie nie ma narzędzi i elementów, które mogłyby zatrzymać nas na dłużej po wrzuceniu naszego posta czy też zachęciły do wizyty nawet pomiędzy obowiązkową aktywnością.
W mediach społecznościowych niewielki czas utrzymania uwagi użytkownika wiąże się ze stosunkową małą liczbą wyświetlanych reklam. A to oznacza niewielkie zarobki z potencjalnych reklam, o ile reklamodawcy, albo deweloperzy byliby skłonni je zaimplementować.
Niewielki czas utrzymania uwagi użytkownika również buduje słabszą więź pomiędzy nim i aplikacją. A to oznacza, że gdyby BeReal stał się płatny lub zaczął oferować subskrybcje na dodatkowe funkcje, to stosunkowo niewiele osób byłoby skłonnych do płacenia za nie. Jednocześnie takie opłaty mocno spowolniłyby napływ nowych użytkowników. Co więcej, sama idea autentyczności i minimalizmu mocno ogranicza możliwość implementowania jakichkolwiek dodatkowych funkcji.
Niemniej jednak platforma ta nadrabia rutynowością – powiadomienia przychodzą codziennie oraz do dyspozycji mamy kalendarz ze wspomnieniami z wcześniejszych dni. Dzięki temu kreuje się nawyk, który może pomóc deweloperom w zatrzymaniu użytkowników na dłużej.

O ile ja, jak i zapewne duża część z was, lubi taki minimalizm i oszczędność czasu, to pieniądz już niekoniecznie. A mimo wszystko pieniądze są niezbędne do utrzymania serwerów, kadry oraz całej reszty infrastruktury stojącej za BeReal. W każdym razie wygląda na to, że deweloperzy BeReal będą musieli wymyślić nowy model monetyzacji swojej platformy. Ewentualnie skorzystają z jakiegoś dobrze znanego modelu kosztem pewnych kompromisów, aczkolwiek mam nadzieję, że nie ucierpi na tym idea.
Do trzech razy sztuka

Zgaduję, że drugie podejście BeReal, które właśnie teraz obserwujemy, również zakończy się fiaskiem. Aczkolwiek wierzę, że za trzecim podejściem deweloperzy opracują dobry plan monetyzacji oraz narzędzia do dłuższego utrzymania uwagi, zapoczątkowując wieloletni trend wzrostowy autentycznych mediów społecznościowych. Natomiast w międzyczasie możemy spodziewać się kopii BeReal wewnątrz istniejących mediów społecznościowych np. Instagram Dual.
Niemniej jednak nawet jeżeli BeReal nie stanie się popularny jak inne platformy, to i tak już w tym momencie zrobił już dużo dobrego. Mianowicie przede wszystkim wskazał, że wśród ludzi istnieje ogromny popyt na autentyczność. Zatem nawet jeśli BeReal upadnie, to istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że zobaczymy również inne podejścia do stworzenia platformy o podobnych założeniach. Dodatkowo jego wzrost popularności zapoczątkował kolejną falę dyskusji na temat szkodliwości mainstreamowych mediów społecznościowych, a tych nigdy za wiele.
Rozkmina na koniec: w jednym z fragmentów napisałem, że „BeReal (…) jest beznadziejny w utrzymaniu uwagi użytkownika”, ale czy nie jest na odwrót? Czy to właśnie nie my staliśmy się beznadziejni w utrzymywaniu uwagi na prostych rzeczach, jakie m.in. pojawiają się na BeReal? Wasze przemyślenia na ten temat, jak i samego BeReal z chęcią poznam za sprawą sekcji komentarzy lub naszego serwera Discord.
Źródło miniaturki: BeReal + drobna własna edycja
Dodaj komentarz