RingConn

Kto w ogóle potrzebuje smartwatcha? Test smart pierścienia RingConn

Przez ostatnie kilka lat miałem okazję sprawdzić co najmniej dwa tuziny zegarków i opasek smart. Temat mnie dość mocno zmęczył, nowe urządzenia nie wyróżniają się specjalnie względem poprzedników, ale tego samego nie mogę powiedzieć o smart pierścieniu RingConn. 

Awatar Ziemowit Wiśniewski

Urządzenia typu wearables są już z nami od wielu lat. Doczekaliśmy choćby 8 generacji kultowych opasek od Xiaomi. Zegarków od Apple łącznie zobaczyliśmy aż 14 wcieleń, wliczając oczywiście modele klasyczne, SE oraz Ultra. O ile nie można im odmówić ogromnego rozwoju na przestrzeni lat, to kilka ostatnich generacji aż prosi się o jakąś rewolucję. 

Niby otrzymujemy coraz lepsze ekrany, sensory, procesory i systemy, a z drugiej baterie wbudowane w urządzenia mają problem wytrzymać 24 godziny bez dostępu do ładowarki. Można nawet odnieść wrażenie, że producenci zapomnieli o faktycznej roli tych wszystkich urządzeń ubieralnych. Zegarek, opaska, czy tak jak w tym wypadku pierścień, mają pozostawać takimi niezauważalnymi towarzyszami dnia, a nie kolejnym dystraktorem. 

Po tym przydługim wstępie muszę przejść w końcu do głównego tematu, czyli smart pierścienia od RingConn. Firma stosunkowo mało znana, niemniej ciężko, żeby było inaczej, w końcu wydali, jak na ten moment, jeden produkt, który miałem okazję testować przez ostatnie kilka miesięcy. 

Paczka premium

RingConn na tle swojej konkurencji, która oczywiście istnieje, ale raczej za oceanem, aniżeli na starym kontynencie, wyróżnia się bardzo sposobem pakowania oraz przechowywania smart biżuterii. Pierścień trafił w moje ręce w bardzo estetycznej kostce, w której wnętrzu znajdowało się dedykowane etui, które na myśl przywodzi nieco pudełko ładujące do słuchawek bezprzewodowych. 

Różnicą jest jednak materiał, z którego je wykonano oraz rozmiar. Z zewnątrz mamy do czynienia z metalem, najprawdopodobniej aluminium. Samo etui jest stosunkowo ciężkie, ale i dobrze spasowane. Wewnątrz to już klasycznie matowe tworzywo sztuczne z dodatkową gumą na wieczku, dzięki czemu pierścień wewnątrz etui nie będzie się obijał. 

Przytoczone przeze mnie wcześniej porównanie do etui na słuchawki było nieprzypadkowe, ponieważ pełni ono kilka zadań jednocześnie. Poza oczywistą ochroną pierścienia, kiedy ten nie jest użytkowany, uzupełnia w nim także baterię. Wewnątrz znalazło się ogromne, przynajmniej jak na potrzeby smart pierścienia, ogniwo, które pozwala na naładowanie go aż 12 razy do pełna. Natomiast samo pudełko jest już ładowane klasycznie poprzez USB-C, a uzupełnienie w nim energii zajmuje około 2 godziny. 

Tytanowy cud inżynierii

Etui choć sprawia fenomenalne wrażenie, to jednak nie jest głównym elementem całego zestawu. Pierścień, bo oczywiscie to jego mam na myśli, został wykonany z połączenia kilku materiałów. Po pierwsze zewnętrzna warstwa, którą stanowi tytan. Ten nie tylko odpowiada za ostateczny wygląd, ale za sprawą lekkości i wytrzymałości tego metalu stanowi odpowiednią ochronę dla wszystkich komponentów wewnątrz. 

Jednocześnie muszę tutaj zaznaczyć, że ten praktycznie nie wchodzi w kontakt ze skórą, a przynajmniej nie przez cały czas, kiedy nosi się go na palcu. Wewnętrzna warstwa to tworzywo sztuczne, które przynajmniej w naszych testach (kilkumiesięcznych) nie powodowało żadnych reakcji alergicznych. Co istotne wnętrze smart pierścienia ma gładkie błyszczące wykończenie, dzięki czemu znacznie łatwiej utrzymać go w czystości. 

Zewnętrzna forma to jednak nic, w porównaniu do tego co skrywa jego wnętrze. Pomiędzy padami ładującymi znalazł się sensor temperatury oraz natlenienia krwi. Wypustki widoczne wewnątrz pierścienia odpowiadają za pomiar tętna oraz innych parametrów związanych z układem krwionośnym. Poza tym wewnątrz nie zabrakło także akcelerometru działającego we wszystkich trzech płaszczyznach. 

Wszystkiego dopełniają oczywiście moduły łączności bezprzewodowej, czy w końcu sama bateria, która przy klasycznym użytkowaniu wystarcza aż na tydzień pracy pierścienia. Muszę jednak w tym miejscu postawić ogromną gwiazdkę*. Tydzień na pojedynczym ładowaniu jest jak najbardziej możliwy, ale trzeba być świadomym, że sam RingConn nie pozostaje w ciągłym kontakcie z telefonem, a jedynie się z nim synchronizuje przez jakiś czas. Najczęściej w momencie kiedy sami to zrobimy lub w nagłych wypadkach, choćby gdy trzeba w nim uzupełnić energię. 

Jedna z lepszych aplikacji

Muszę przyznać, że aplikacja do smart pierścienia RingConn to jedna z najszybciej rozwijanych apek jakich kiedykolwiek używałem. Mam z tym sprzętem styczność przez dosłownie kilka miesięcy, a twórcy już dwukrotnie zmienili jej wygląd i interfejs i to na lepsze. Początkowo nie byłem świadom, że ta będzie zmieniać się tak szybko i dynamicznie, więc zwlekałem ze zrobieniem screenów, dlatego poniżej widoczna jest wersja aktualna na czas pisania tego tekstu. 

To właśnie tutaj znajdują się wszystkie parametry mierzone przez pierścień 24 godziny na dobę. Główny ekran to bardzo ogólne podsumowanie wszystkich najważniejszych informacji wraz z wykresem zawierającym dane z dnia poprzedniego oraz średnią z ostatnich 7 dni. Dzięki temu można w łatwy sposób określić które z czterech podstawowych stref wymagają poprawy z naszej strony. 

Jednak po kliknięciu w jeden z czterech kafelków znajdujących się bezpośrednio pod wykresem, można uzyskać wszystkie szczegółowe dane na temat snu, aktywności, zarządzania stresem czy funkcji życiowych. Te prezentowane są w formie prostych i łatwych w interpretacji wykresów. Na stronie głównej znalazła się też opcja dodawania notatek, które mogą być szczególnie przydatne przy interpretacji archiwalnych zapisów.

Oczywiście nie jest to w żadnym przypadku aplikacja idealna, brakuje tutaj choćby tak trywialnej rzeczy jak obsługi języka polskiego. Ta być może pojawi się z biegiem czasu, jednak na chwilę obecną jej nie ma. Poza tym RingConn nie zawsze poprawnie wymusza komunikację z aplikacją, by ta wysłała powiadomienie. Osobiście przynajmniej raz miałem sytuację, że pierścień nie wysłał poprawnie przypomnienia o stanie baterii. 

Przy dłuższym korzystaniu z pierścienia, aplikacja tworzy także raporty tygodniowe oraz roczne. Co ważne, te drugie dotyczą lat kalendarzowych, a nie od momentu założenia pierścienia RingConn po raz pierwszy. W apce nie zabrakło też wyzwań, które wprowadzają elementy gamifikacji, nagradzając nas za utrzymywanie odpowiedniej aktywności czy lepsze zarządzanie stresem w ciągu dnia. 

Niepoważnie potężna bateria

Porównując smart pierścień do zegarka czy opaski, w większości przypadków można odnieść wrażenie, że poza funkcjami, które kradną naszą uwagę, jak dostęp do aplikacji czy powiadomień, nie różnią się zbytnio od siebie. Oczywistością jest brak ekranu w przypadku RingConn czy też innych propozycji tego typu. Jednak z drugiej strony przekłada się to na zadziwiająco długi czas pracy na baterii. 

Gadżet ważący niespełna 6 gramów może działać nieprzerwanie przez około tydzień. A w połączeniu z wcześniej już omawianym etui, są to nawet 3 miesiące bez dostępu do gniazdka. Wszystko za sprawą wbudowanej w pudełko baterii, którą to ładuje się poprzez złącze USB-C. 

O ile czas pracy może faktycznie robić ogromne wrażenie, to ma to swoją cenę. Tak jak już wspomniałem nieco wyżej, pierścień nie utrzymuje stałego połączenie z telefonem. Oczywiście pozwoliło to wydłużyć czas pracy na pojedynczym ładowaniu, jednak przez to cierpią powiadomienia wysyłane przez samą obrączkę. RingConn ma funkcję informowania o niskim stanie naładowania baterii, zbyt długim siedzeniu czy ostrzeganiu o wysokim poziomie tętna. 

Otrzymanie takiego powiadomienia to niestety ruletka i najczęściej zdarza się, że przychodzą do pewnego momentu, po ponownym otwarciu aplikacji. Ciężko tutaj winić jedynie producenta, bo zarówno Android, jak i iOS mają bardzo agresywne mechanizmy usypiające aplikacje, przez co otrzymanie tych kilku powiadomień na dobę okazuje się być niemałym wyzwaniem. 

Gadżet idealny, ale nie dla każdego

RingConn bez dwóch zdań skradł moje serce i nie planuje się z nim rozstawać jeszcze przez długi czas. Pozwala na bardzo wygodny pomiar wszystkich parametrów, pozostając przy tym obrączką, która dla niewtajemniczonych będzie jedynie biżuterią. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że taka nieco przerośnięta obrączka nie jest dla każdego. Jednak moim zdaniem, to aktualnie jedyny taki gadżet, który idealnie sprawdzi się na co dzień, na siłowni, na rowerze, na treningu, na basenie i na spotkaniu czy na randce. 

RingConn

ocena 4,5/5
Ocena TechnoStrefa.com – 4.5/5

Niezależnie od sytuacji pozwala na śledzenie aktywności i bezproblemowo współgra z klasycznymi zegarkami na rękę czy inną biżuterią. Dla mnie, osobiście, jest to gadżet idealny w swej formie, nie pozbawiony wad w oprogramowaniu, ale sama forma lekkiej obrączki działającej tydzień na baterii, której niestraszne żadne wyzwanie, to coś, czego na rynku wciąż brakuje. 

Pierścienie zostały dostarczone do testów przez producenta.

Awatar Ziemowit Wiśniewski

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Na razie brak komentarzy.
Bądź pierwszą osobą, która wyrazi swoją opinię!
Starsze komentarze Nowsze komentarze


Przeszukaj portal TechnoStrefa.com

Pokaż wszystkie wyniki

Brak wyników.