W ramach walki o każdego kolejnego klienta, jeden z europejskich przewoźników lotniczych zdecydował się wprowadzić tak zwane strefy bez dzieci.
Usługa ta ma umożliwić większy komfort nie tylko pasażerom, którym przeszkadzają głośne dzieci, ale i samym rodzicom pociech.
Wszyscy walczą o klientów
W czasach, gdy wyprawy samolotami są tak popularne, każdy z przewoźników lotniczych stara się zrobić wszystko, co w ich mocy, aby zawalczyć o kolejnego klienta. Wraz z pojawianiem się kolejnych marek na niebie, sytuacja staje się trudniejsza, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać.
Lotnicy mogą oferować swoim pasażerom bogatsze pakiety w lepszych cenach, wygodniejsze miejsca, czy inne tego typu dodatki, które mogą jakkolwiek umilić podróż wymagającym klientom.

Do tej pory – przynajmniej w Europie – nie myślano o dość popularnym problemie, jakim są… głośne dzieci, które doprowadzają niektórych do szału.
Najprościej oczekiwać jest od rodziców, aby odpowiednio panowali nad swoimi pociechami, ale czasami – nawet mimo starań – nie jest to możliwe. W związku z tym, Ci, którzy chcieli na przykład pracować, oglądać film, czy nawet odpoczywać w trakcie lotu, często muszą pogodzić się ze zgoła inną rzeczywistością.
Czym są „strefy bez dzieci”?
Niejako zawalczyć o europejskich pasażerów postanowił turecki przewoźnik Corendon, który jako pierwszy w Europie już niedługo wprowadzi „strefy bez dzieci”. Teren odgrodzony specjalnymi ścianami i zasłonami znajdzie się na przodu samolotu. W ramach tego obszaru będą dostępne 93 miejsca dla osób powyżej 16. roku życia.
Początkowo rozwiązanie to będzie testowane jedynie na trasie Amsterdam (Holandia) – Curacao („terytorium zależne Holandii leżące na Karaibach”), a pierwszy lot ma odbyć się już 3 listopada.

Warto również wspomnieć, że dostęp do „strefy bez dzieci” będzie dodatkowo płatny. Rezerwacja miejsca w wydzielonym obszarze „w jedną stronę będzie kosztować 45 euro, czyli około 200 zł”.
Wszystko wskazuje na to, że przebywanie w strefie może nie być najbardziej luksusowym przeżyciem, bo za skorzystanie z jednego z dziewięciu miejsc z dodatkową przestrzenią na nogi trzeba będzie dopłacić 100 euro (ok. 450 zł).
Czy rozwiąże to problem marudzących pasażerów?
Ciężko powiedzieć, bo z jednej strony będą mogli odciąć się od głośnych dzieci, ale z drugiej, będą musieli zapłacić zdecydowanie więcej za swój bilet lotniczy. Warto mieć również na uwadze fakt, że tylko 9 z 93 dostępnych miejsc będzie miało dodatkową przestrzeń na nogi.

Na opinie i wrażenia pierwszych europejskich pasażerów będziemy musieli poczekać do listopada, ale niezależnie od komentarzy na temat „strefy bez dzieci”, z czasem kolejne linie mogą zdecydować się na wydzielenie części swoich maszyn.
Co najbardziej irytuje Was podczas lotów – głośne dzieci, czy może coś kompletnie innego? Czy według Was „strefy bez dzieci” mają szansę osiągnąć sukces?
Dodaj komentarz